"Nie szata zdobi tolerancję" PDF Drukuj Email
piątek, 08 lutego 2019 07:55



 

Myślę, że na początku naszej wędrówki po krainie tolerancji, warto będzie zadać sobie najbardziej kluczowe pytanie: „Czym właściwie jest tolerancja? Źródła leksykalne informują nas o tym, że termin: „tolerancja”, to pochodzi od łacińskiego słowa: „tolero” „znosić”, „cierpieć”, „wytrzymać”. Jednak w bieżącej chwili, wspomnianego zwrotu, używa się w kontekście przedstawienia postawy moralnej, która w aspekcie negatywnym, oznacza cierpliwe znoszenie odmiennych, niewłaściwych poglądów, przekonań lub postaw.

Co do pozytywnej treści zawartej w terminie „tolerancja”, warto zaznaczyć, że próbuje się umiejscowić go i wyjaśnić w kategoriach szacunku, jaki żywi się w odniesieniu do osoby lub grupy ludzi, którzy reprezentują swym stylem życia odmienne niż my poglądy, żyjąc właściwym sobie systemem wartości.

O ile na płaszczyźnie teorii dobrze „znosimy”, czy też „wytrzymujemy” wiele irytujących nas postaw, o tyle w praktyce, o wiele szybciej, górę bierze w nas irytacja. Nie czarujmy się, właśnie na tym obszarze szybko wychodzi na jaw, że w stosunku do pewnych grup społecznych, osób, czy też ludzkich zachowań, jesteśmy po prostu nietolerancyjni. I mamy tutaj sporą lekcję do odrobienia.

Nie wiele w rozważaniach poświęconych tolerancji pomoże nam również odwoływanie się do wolterowskich dywagacji. Niestety, wywołany do tablicy oświeceniowy myśliciel, w swych dywagacjach na temat tolerancji, narzuca nam pewien pewien stereotyp. Paradoksalnie w napisanym przez siebie „Traktacie o tolerancji”, uczy nas nietolerancji twierdząc wprost, że: „Nie ma tolerancji dla wrogów tolerancji”.

A jakby tak poddać analizie koncepcję tolerancji, w kontekście prawdy? Co nam wtedy wyjdzie? Myślę, że bardzo szybko zauważymy, że tolerancja stara się wykluczyć prawdę, a na jej wprowadza pobłażliwość dla wszystkiego, uprawomocniając w "przestrzeni publicznej" istnienie „wielu prawd”. I w tym kontekście dochodzi do głosu jeszcze jeden istotny element - opinia publiczna.

Opinia publiczna, bardzo często nie chce uchodzić za nietolerancyjną. W związku z tym,przyjmuje postawę tolerującą wszystko, w imię odrzucenia lub negacji prawdy. Jakże trafnie w tej materii wypowiedział się kolumbijski filozof N. Gómez Dávila, twierdząc, że: "Jeśli spośród opinii panujących w danej epoce wykluczymy opinie inteligentne, to pozostanie opinia publiczna”.

Warto w tej materii odwołać się również do spuścizny intelektualnej przytaczanego przeze mnie na falach Radia "FIAT" G. Orwella. Autor "Roku 1984" twierdził wprost, że: „Należenie do mniejszości, nawet jednoosobowej, nie czyni nikogo szaleńcem. Istnieje prawda i istnieje fałsz, lecz dopóki ktoś upiera się przy prawdzie, nawet wbrew całemu światu, pozostaje normalny. Normalność nie jest kwestią statystyki”.

 

Artur Dąbrowski