W Walentynki o miłości PDF Drukuj Email
czwartek, 14 lutego 2019 21:48


Zachęcamy w Dniu Zakochanych do refleksji na temat miłości. Oczywiście po tematyce relacji damsko-męskich, miłości i prawdy, poprowadzi nas dr Artur Dąbrowski , prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej. Życzymy owocnej lektury i oczywiście przekształcenia słowa w czyn. Zwłaszcza przy okazji Walentynek.

Małgorzata Frańczak, wiceprezes DAIAK


Pewien sędziwy intelektualista zwrócił uwagę na to, że: "Termin miłość stał się dziś jednym ze słów najczęściej używanych i także nadużywanych, którym nadajemy znaczenia zupełnie różne”.

Rzeczywiście, wypowiadając słowo: „miłość”, stajemy przed oceanem znaczeń, terminów do których i my również dokładamy własną, subiektywnie kropelkę znaczeń. Jednak w naszym porządkowaniu słowa „miłość”, powracamy do tego, naszego tajemniczego intelektualisty, który pisał wprost, że: „Miłość między mężczyzną i kobietą, w której ciało i dusza uczestniczą w sposób nierozerwalny i w której przed istotą ludzką otwiera się obietnica szczęścia, pozornie nie do odparcia, wyłania się jako wzór miłości w całym tego słowa znaczeniu, w porównaniu z którym na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miłości blednieje”.

Wielu z nas zna z pewnością takie stany zakochania, w których człowiek odkrywa to, że ciało jest więzieniem dla duszy. Coś we wnętrzu pewnego Pana i pewnej Pani, wyrywało się w kierunku drugiej połowy. I w takiej perspektywie pojawiały się wspólne marzenia, a przez drzwi serca weszła obietnica wspólnego szczęścia. W takiej sytuacji miłość staje się wspólną perspektywą. Czymś w rodzaju poezji Szekspira, która w rytm Sonetu CXVI mówi do każdego z nas:

Nie ma miejsca we wspólnej dwojga serc przestrzeni 
Dla barier, przeszkód. Miłość to nie miłość, jeśli, 
Zmienny świat naśladując, sama się odmieni
Lub zgodzi się nie istnieć, gdy ją ktoś przekreśli. 
O, nie: to znak, wzniesiony wiecznie nad bałwany, 
Bez drżenia w twarz patrzący sztormom i cyklonom - 
Gwiazda zbłąkanych łodzi, nieoszacowanej
Wartości, choćby pułap jej zmierzył astronom. 
Miłość to nie igraszka Czasu: niech kwitnące
Róże wdzięków podcina sierpem zdrajca blady -
Miłości nie odmienią chwile, dni, miesiące: 
Ona trwa - i trwać będzie aż po sam skraj zagłady.
Jeśli się mylę, wszystko inne też mnie łudzi: 
Że piszę to; że kochał choć raz któryś z ludzi.

Pewien polski myśliciel podpowiadał z kolei, że każdy kto autentycznie kocha drugiego człowieka, musi się liczyć poważnie z tym, że: „każda ludzka miłość musi przejść przez jakąś próbę, i z tym, że wówczas dopiero okaże się jej prawdziwa wartość”. W perspektywie próby i kryzysu, szczególnego znaczenia nabierają słowa, że: „Tylko w prawdzie miłość jaśnieje blaskiem i może być przeżywana autentycznie”. Rzeczywiście, w godzinie, tygodniu, miesiącu, czy latach próby, jedynie prawda stanowi światło, które nadaje miłości sens i wartość.

To prawda zdaje się przekonywać nas o tym, że: „Miłość oderwana od poczucia odpowiedzialności za osobę jest zaprzeczeniem samej siebie, jest zawsze z reguły EGOIZMEM”. W taki sposób prawda i miłość stają się fundamentem dla uczucia między kobietą i mężczyzną. Trzeba jednak być świadomym, że miłość pozbawiona prawdy kończy się wcześniej, czy później na sentymentalizmie. I wtedy „miłość staje się pustą skorupą, którą można dowolnie wypełnić”.

Kiedy w naszym sercu spotykają się ze sobą prawda i miłość, to szybko przekonujemy się o tym: „Kochamy uczuciowo osobę taką, jaką ona naprawdę jest - nie nasze wyobrażenie o niej, ale prawdziwą osobę. Kochamy ją z jej zaletami i wadami, poniekąd niezależnie od zalet oraz pomimo wad. Wielkość takiej miłości ujawnia się najbardziej wówczas, gdy osoba ta upada, kiedy wychodzą na jaw jej słabości czy nawet grzechy. Człowiek prawdziwie miłujący nie tylko nie odmawia wtedy swej miłości, ale poniekąd bardziej jeszcze miłuje - miłuje, mając świadomość braków i wad i nie aprobując ich bynajmniej”.

W ten sposób przekonujemy się, że tylko prawda jest w stanie uwolnić naszą miłość „od wąskich dróg emocjonalności, pozbawiających ją treści relacyjnych”. Powiedzmy sobie szczerze, że w końcu nadeszła pora nie tyle na pisanie, czy mówienie o miłości, ale na życie nią w sposób autentyczny.

Dr Artur Dąbrowski, prezes DIAK