Narodowy Dzień Pamięci "Żołnierzy Wyklętych" PDF Drukuj Email
piątek, 01 marca 2019 09:24



Sowieci po nieudanej próbie narzucenia Polsce komunizmu w 1920 r., ponad dwadzieścia lat później w nowych granicach Polski zaszczepiali obcą naszemu narodowi, jego tradycji i kulturze, ideę marksistowsko-leninowską, inspirując się w postępowaniu powiedzeniem: "Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica". Oczywiście z podporządkowanego sobie PRL-u, uczynili nic więcej, jak Prywatne Ranczo Lenina.


Sowieci mieli świadomość, że społeczeństwo polskie odnosi się do władzy komunistycznej w sposób nieufny i wrogi. W związku z tym, rekrutowali do swoich szeregów ludzi z nizin społecznych oraz biedoty. Pośród rekrutów trafiali się analfabeci oraz bezrolni chłopi . Szczególną uwagę zwróćmy na to, że Polacy w hierarchii władzy i administracji, zajmowali najniższe, dolne i szeregowe pozycje.

Jak podają źródła: „Wyższe stanowiska obejmowali dowódcy i funkcjonariusze sowieccy. Część z nich wcieliła się w rolę „zastępczych” Polaków, tzw. „Popów” (Pełniący Obowiązki Polaka)”. Jak zauważa Barbara Stanisławczyk, już w marcu 1945 r.: „Popi stanowili 53% wszystkich oficerów w „polskich” siłach zbrojnych. W grudniu 1945 r. 54 na 63 polskich generałów (czyli 86%) i 228 z 309 pułkowników (74%) stanowili oficerowie Armii Czerwonej. W sumie Sowieci stanowili ok 40 % „polskiego” korpusu oficerskiego”.

Żeby zrozumieć system funkcjonowania uruchomionej w Polsce sowieckiej "machiny śmierci", wymierzonej wprost w „Żołnierzy Wyklętych", dobrze będzie przytoczyć w tym miejscu wypowiedź rosyjskiego myśliciela, Mikołaja Bierdiajewa. W swej publikacji: "Źródła i sens komunizmu rosyjskiego, Bierdiajew pisał: „Komunista nie może żyć bez wroga, bez negatywnych uczuć do wroga, traci patos, kiedy wróg nie istnieje. Jeśli wroga nie ma, to trzeba go wymyślić”.


W takiej sytuacji, już nikt i nic, nie jest w stanie przeszkodzić temu, by w stosunku do wskazanego przez system wroga, używać niemoralnych środków. W sowieckim wydaniu komunizmu „wszystko jest dozwolone w stosunku do wroga, którego przestaje uważać się za człowieka”.

 

Obrona niepodległości państwa polskiego, wobec nawału masowej sowietyzacji kraju po roku 1944, stanowiła najważniejsze zadanie "Żołnierzy Wyklętych. Stworzony przez sowietów aparat bezpieczeństwa, którego metody poznaliśmy w Katyniu, stosował rozmaite próby represji wobec członków antykomunistycznej opozycji. Wobec polskich patriotów stosowano wspomnianą wyżej zasadę: "dozwolone wszystko, ponieważ wróg, nie jest człowiekiem". Poza przestępczym wymuszaniem zeznań, swoją zasadniczą rolę odegrała propaganda w rękach marionetek, sprzedających swoich przyjaciół za "lepszą, jasną i świetlaną przyszłość".

 

Dowódca 5 Wileńskiej Brygady AK, major Zygmunt Szendzielarz "Łupaszko" w swojej ulotce, najlepiej wyjaśnia kim byli żołnierze polskiego niepodległościowego podziemia: "Nie jesteśmy żadną bandą, tak jak nas nazywają zdrajcy i wyrodni synowie naszej ojczyzny. My jesteśmy z miast i wiosek polskich. My chcemy, by Polska była rządzona przez Polaków oddanych sprawie i wybranych przez cały Naród, a ludzi takich mamy, którzy i słowa głośno nie mogą powiedzieć, bo UB wraz z kliką oficerów sowieckich czuwa. Dlatego też wypowiedzieliśmy walkę na śmierć lub życie tym, którzy za pieniądze, ordery lub stanowiska z rąk sowieckich, mordują najlepszych Polaków domagających się wolności i sprawiedliwości".

 

Wypowiedziana walka na śmierć i życie tym, którzy za pieniądze, ordery, czy intratne stanowiska z sowieckiego zlecenia mordowali Polaków, zakończyła się z chwilą zamordowania 21. października 1963 r. przez grupę operacyjną ZOMO, wachmistrza Józefa Franczaka "Lalka". Szacuje się , że przez szeregi konspiracji antykomunistycznej przewinęło się ponad 300. tys. osób.

 

W Dniu Pamięci "Żołnierzy Wyklętych", każdemu z nas powinna towarzyszyć prośba żołnierzy polskiego podziemia antykomunistycznego i niepodległościowego, zawarta w piosence: „Niech się Pani pomodli ...”. To właśnie ten utwór szczególnie upodobał sobie oddział Romana Dumy „Romana” wchodzący do sierpnia 1945 r. w skład zgrupowania poakowskich oddziałów mjr. Hieronima Dekutowskiego „Zapory". Niech dziś towarzyszą nam nieustannie słowa tego utworu:

 

„Niech się Pani pomodli, dzisiaj w mojej intencji,

bo wyprawa mnie czeka, niebezpieczna i zła.

Może Pani modlitwa, będzie dla mnie skuteczną

i uchroni od złego, tego co prosi tak”.

 

Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej