"Panie Jażdżewski, nie szydź z Kościoła i Jego Pasterzy!" - Prezes DIAK komentuje bieżące wydarzenia w Polsce PDF Drukuj Email
sobota, 04 maja 2019 16:06

Panie Jażdżewski, nie szydź z Kościoła i Jego Pasterzy
- Prezes DIAK komentuje bieżące wydarzenia w Polsce


Z wielkim zażenowaniem przyjęliśmy w naszym środowisku wiadomość o tym, że osobę organizującą spotkanie z przewodniczącym Rady Europy Donaldem Tuskiem, w swym wystąpieniu, stać było jedynie na pseudointelektualny bełkot, rodem z sowieckiej, komunistycznej „Prawdy”, który uprawiało kolegium redakcyjne w składzie: Lenin, Połatiejew, Jegorow, Jeremiejew, Mołotow, Stalin i inni.

Miało być „O Konstytucji, Europie i wolnych wyborach”, a wyszło antyklerykalnie, po świńsku i oczywiście niesmacznie. I to w dodatku w murach uczelni, która edukując młode pokolenia, zaszczepia w ich sercach zasady dialogu opartego na szacunku i prawdzie.

To nie przypadek, że Leszek Jażdżewski, redaktor naczelny czasopisma „Liberté!”, główna tuba kominternu o nazwie: „Świecka Szkoła”, człowiek regularnie pisujący do „Gazety Wyborczej”, w stylu, który na rodzimym gruncie przez lata komuny prezentowała „Trybuna Ludu”, zabrał się do prezentowania wydarzeń związanych z Konstytucją, Europą i wolnymi wyborami. Jak biegły jest Pan Jażdżewski w niniejszej tematyce, usłyszała cała Polska.

W ocenie specjalistów od mediów, Demagog Jażdżewski, znalazł się w sytuacji podobnej do swego „duchowego” przywódcy - komunisty Siemiona Michajłowicza Budionnego, któremu daliśmy „popalić” pod Komarowem w 1920 r. W swej „pseudointelektualnej szarży”, w trakcie swoich przysłowiowych „pięciu minut”, Pan (Towarzysz) Jażdżewski, odegrał rolę beztroskiego nieuka, do świadomości którego dotarło, że „Towarzysz jest nagi", niewiarygodny i do tego poniósł intelektualną klęskę.


Jednak Towarzysz Jażdżewski wie o tym dobrze, że dzięki finansowemu wsparciu George'a Sorosa, nawet za określenie kogoś „świnią”, czy sugerowanie w przestrzeni publicznej, że „Polski Kościół używa krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody”, po prostu się wymiga.


Przyznam, że z jedną kwestią z przemówienia Towarzysza Jażdżewskiego muszę się zgodzić. Otóż redaktor „Liberté!”, w swoim wystąpieniu stwierdził, że „po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się w końcu, że świnia to lubi”. Rzeczywiście, w tej kwestii Jażdżewski ma rację. I kiedy jako prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej, byłem dopingowany przez swych członków do zawiadomienia Prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Towarzysza Jażdżewskiego, z Art. 212. § 1. KK, to jednak zdecydowałem się pogrzebać nieco w książkach, by podjąć stosowną decyzję. I tak, znalazłem w „Historii filozofii po Góralsku”, u ks. J. Tischnera odpowiedź. Po prostu odkryłem i zrozumiałem, że jak pozwę świnię, to i tak w sądzie, odpowiadać będę za człowieka, więc zwyczajnie zrezygnowałem.


Jest jeszcze jeden fakt, obok którego, jako katolik świecki nie mogę przejść obojętnie. I czy się to komuś spodoba lub nie, zapytam: "Dlaczego w momencie, tak brutalnie przeprowadzonego ataku na Kościół Chrystusa, Jego Pasterzy, obecny na spotkaniu ks. Kazimierz Sowa, nie zrobił nic, by stanąć w obronie Kościoła i Kapłanów?" Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko uczył nas tego, że: „Chrześcijanin musi pamiętać, że bać się trzeba tylko zdrady Chrystusa za parę srebrników jałowego spokoju”. Dlatego, nie mogę nie mówić wtedy, kiedy milczą Ci, którzy "z urzędu" powinni służyć prawdzie w Świętym, Powszechnym i Apostolskim Kościele. W końcu i my musimy wymagać tego, by duszpasterz potrafił odróżniać "zapach owiec", od "zapachu drogich mu perfum". O tym przecież w Wielki Czwartek mówił papież Franciszek.


Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej

Foto: Źródło: Donald Tusk, Leszek Jażdżewski i Władysław Kosiniak-Kamysz / Źródło: PAP/ Rafał Guz.