"Miłość duszą apostolstwa" - Wakacyjne rozważania (3) PDF Drukuj Email
niedziela, 07 lipca 2019 10:07

 

„Miłość jest dzieckiem wolności”, taką opinię wyraził pewien niemiecki filozof, który przekonywał nas o tym, że "kochać może jedynie osoba wolna". A przecież to właśnie "wolność charakteryzuje czyny właściwe człowiekowi".

 

Dlatego zakorzeniona w ludzkim sercu miłość chce wyjść z wnętrza człowieka, jak dziecko z brzemiennej matki, by zaistnieć się na zewnątrz za pomocą słów, następnie czynów i gestów. Niestety, nikt z nas nie posiada wglądu w serce drugiego człowieka. To poprzez słowa, następnie drobne gesty, zdobywamy przekonanie, że jesteśmy autentycznie kochani.

 

Miłość odczytuje się bardziej za pomocą znaków i gestów niż słów. W "podróży" wolności w kierunku miłości dostrzegamy, że przed człowiekiem, jak wyraził to J. Ratzinger, otwiera się "obietnica szczęścia", w porównaniu z którym "na pierwszy rzut oka każdy inny rodzaj miłości blednieje".

 

Wolność przekonuje nas o tym, że człowiek ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Przekonuje nas również o tym, że nie ma miłości bez odpowiedzialności. Dopowiada jeszcze słowami kardynała Wyszyńskiego, że: „Człowiek jest odpowiedzialny nie tylko za uczucia, które ma dla innych, ale i za te, które w innych budzi”.

 

Jeżeli chodzi o kwestie apostolstwa i zaangażowanie, to chyba przyszedł już najwyższy czas, by zweryfikować swoją postawę. Ile w nas pretensjonalności? Ile w nas roszczeń wobec Kościoła, czy drugiego człowieka? "Świat przed Chrystusem był światem bez miłości", napisał pod koniec XIX w. jeden z badaczy dziejów pierwotnego Kościoła. "Zobaczcie, jak oni się miłują" — niniejsze stwierdzenie odnotowane w pismach Tertuliana, aż nadto wyraża zdumienie pogan w obliczu fenomenu chrześcijaństwa. Zarazem klarownie tłumaczy siłę i moc przekonywania, jaką posiadali chrześcijanie. Chyba zatem pora na autentyczny powrót do źródeł wiary i uświadomić sobie, że miłość jest "duszą apostolstwa".

Artur Dąbrowski