Pamiętamy w modlitwie o pedagogach PDF Drukuj Email
poniedziałek, 14 października 2019 23:32

Redaktor pewnej gazety poprosił mnie kiedyś o napisanie artykułu poświęconego koncepcji wychowania. I tak nasza rozmowa stała się zobowiązaniem, które przybrało szybko kształt pewnej formy subiektywnych wynurzeń.

Jak napisałem wówczas, "w teorii wychowania najbardziej przemawiają do mnie dwie koncepcje", które wówczas metodologicznie podzieliłem na dwie koncepcje: "Na Sokratesa" oraz "Na Arystotelesa".

Sokrates wychodził z założenia, że pragnienie prawdy jest głęboko zakorzenione w sercu każdego człowieka. Dlatego postawę nauczyciela w procesie wychowania porównał do roli akuszerki asystującej przy narodzinach człowieka. "Akuszerka sama nie rodzi, nie jest dawczynią życia, jednak pomaga życiu się narodzić. Asystuje przy narodzinach dziecka, choć nie jest to jej dziecko". Identycznie jest z nauczycielem, To on w procesie pedagogizacji powinien pełnić rolę "akuszera duszy" pomagającego narodzić się prawdzie się w człowieku. Akuszerka dobrze wie, że nie jest dawcą życia. Mimo wszystko, pomaga się narodzić prawdzie. Asystuje przy narodzinach dziecka, choć nie jest to jej dziecko. Identycznie nauczyciel powinien pełnić rolę akuszera duszy. Powinien pomóc przyjść na świat prawdzie żyjącej w drugim człowieku.

Metoda "Na Arystotelesa", w rzeczywistości wywodzi się od mistrza Stagiryty, Platona. W niniejszej koncepcji wychodzi się z założenia, że uczeń przychodzi do szkoły z pustą głową i jest „Niezapisaną Tablicą” (tabula rasa). Rola nauczyciela zostaje sprowadzona do uzupełnienia zapisu na tej tablicy. Oczywiście zapis w tej kwestii dotyczy sumienia i intelektu wyczulonego na prawdę. Nauczyciel w niniejszej koncepcji przedstawia się jako człowiek nadziei, który przynosi prawdę.

W tej perspektywie jedno wydaje się pewne:,"Wychowują jedynie ci, którzy mają nadzieję". Nadzieja jest tą siłą, dzięki której jesteśmy w stanie chronić i zabezpieczać wartość i godność osoby ludzkiej. niestety, kiedy znika świadomość godności ludzkiej, nadzieja nie ma już czego ochronić w człowieku i sama osoba niknie nam z pola widzenia.

Artur Dąbrowski, prezes DIAK.