Pamiętamy o Księdzu Jerzym. PDF Drukuj Email
sobota, 19 października 2019 21:52
Stając na warszawskim Żoliborzu po 35 latach, które dokładnie dziś mijają od męczeńskiej śmierci ks. Jerzego Popiełuszki, samoistnie narzuca mi się prosta refleksja: „Autentycznie żyliśmy w orwellowskiej rzeczywistość, którą angielski pisarz jakże trafnie opisał w „Roku 1984”. To właśnie w czasach totalitarnego zniewolenia -„za największą herezję uznawano zdrowy rozsądek”. Jednak, najbardziej przerażające było to, że ideologia marksistowska, która wszem i wobec głosiła równość ludzi, z misternie przygotowaną starannością nakazywała eksterminację ludzi ze względu na odmienne niż „słuszna linia partii” poglądy. Mówiąc wprost, egzystencja człowieka w świecie „poprawności politycznej”, w której z życia społecznego wyklucza się takie wartości jak: prawda, wolność, czy godność człowieka, może się wydarzyć wiele dziwnych rzeczy. Nawet i to, że: -„pewnego dnia Partia ogłosi, że dwa i dwa to pięć”. I w myśl zasady: „Program partii fundamentalną sprawą narodu”, wszyscy przestaną wierzyć matematykom.
W trudnych dla Polski czasach, kościół na warszawskim Żoliborzu, gromadził rzesze ludzi, którzy przybywali do świątyni po to, by usłyszeć o tym, że: „Ludzi mówiących o prawdzie nie trzeba wielu”. To im właśnie Ksiądz Jerzy wyjaśniał, że „słów kłamstwa zawsze musi być dużo”, że ciągle zmienia się je, jak zmienia się towar na półkach sklepowych i w celu uatrakcyjnienia zabiega się o to, by kłamstwo zawsze było świeże i kusiło człowieka swą atrakcyjnością. „By oponować całą technikę zaprogramowanego kłamstwa trzeba wielu ludzi. Tak wielu ludzi nie trzeba by głosić prawdę” - mówił ks. Popiełuszko.
W swoich kazaniach kapelan Solidarności wskazywał na to, że prawda stanowić musi zawsze fundament życia. Podkreślał jednocześnie, że prawda nie tylko potrafi wyzwolić człowieka z różnych form iluzji, ale jest również wyposażona w moc uzdalniającą ludzi do podjęcia dialogu, który służy uzdrowieniu wzajemnych relacji w społeczeństwie. Ksiądz Jerzy przekonywał o tym, że w człowieku jest zawsze żywe naturalne pragnienie poszukiwania prawdy. Dlatego nie zawahał się twierdzić, że: „Prawdy nie da się zniszczyć taką czy inną decyzją, taką czy inną ustawą”. Co do kłamstwa, to przypominał, że potrafi ono jedynie „ginąć szybką śmiercią”.
Marksizm, jak w opinii rosyjskiego filozofa M. Bierdiajew, wychodzi z założenia, że: „dobro można realizować przez zło”. W oparciu o niniejszą zasadę, we wszystkich krajach demokracji ludowej, wcielano zasadę N. Machiavellego, o celu, który uświęca środki. W takim założeniu, w sposób bezwzględny, zatruciu ulega nie tylko cała struktura człowieczeństwa, ale i całych społeczeństw. Ksiądz Jerzy doskonale rozumiał niniejszą zależność. Dlatego demaskował wszelkie formy istniejącego w strukturach władzy zatrucia myślenia, które na dłuższą metę potrafiło kreślić fałszywą perspektywę iluzji.
Ksiądz Jerzy zachęcał Polaków do podjęcia wysiłku zmierzającego do demaskowania wszelkich form kłamstwa i obłudy, w jakie może uwikłać się człowiek. Podpowiadał wprost, że: „Musimy nauczyć się odróżniać kłamstwo od prawdy”. Podkreślał przy tym, że: -„Nie jest to łatwe w czasach, w których żyjemy”.
Działalność duszpasterska wikariusza z żoliborskiej parafii, została poddana permanentnej inwigilacji. Znalazła się w ostrym ogniu krytyki nie tylko rodzimej, reżimowej prasy, ale również moskiewskiego „Izwiestia”. Jesienią 1984 r., ówczesny rzecznik komunistycznego rządu, J. Urban, pod pseudonimem Jan Rem, opublikował w tygodniku „Tu i teraz”, zarzucał duchownemu, że: „w kościele księdza Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści”. Ksiądz Jerzy deklarował wprost: „Kazania moje nie są skierowane przeciwko komuś. Skierowane są przeciw kłamstwu, niesprawiedliwości, poniewieraniu godności człowieka. Walczę z systemem zła a nie z człowiekiem”.
Pochylając się nad myślą polskiego męczennika, widzę kapłana, który w swych wystąpieniach upominał się nie tylko o godność człowieka, ale i szacunku dla ludzi świata pracy. Paradoksem jest to, że po tylu latach od śmierci Księdza Jerzego, również obecnie trzeba nam „bardzo dużo mówić o godności człowieka”. I chyba pozostanie tak, aż do skończenia świata. Spoglądając jednak na nasz obecny dyskurs społeczno-polityczny, przez pryzmat rocznicy męczeńskiej śmierci Księdza Jerzego, dobrze będzie zajrzeć do testamentu, który naszemu narodowi pozostawił Kapelan Solidarności. Jedno z zaleceń, aż nadto wydaje się być aktualne: „Mamy wypowiadać prawdę, gdy inni milczą”. Nie czarujmy się, to przecież to naszym obywatelskim i społecznym obowiązkiem jest „stać przy prawdzie, choćby miała ona wiele kosztować”. Bo przecież „za prawdę się płaci, tylko plewy nic nie kosztują”.

Artur Dąbrowski