Pan Jezus złożony do grobu. PDF Drukuj Email
piątek, 02 kwietnia 2021 22:07

 

„Józef zabrał ciało, owinął je w czyste płótno i złożył w swoim nowym grobie, który kazał wykuć w skale. Przed wejściem do grobu zatoczył duży kamień i odszedł. Lecz Maria Magdalena i druga Maria pozostały tam, siedząc naprzeciw grobu” (MT 27, 59-61).

Tylko raz w historii przed grobem martwego człowieka postawiono straż. Tylko raz w zwojach czasu zapisano, że przed grób zatoczono głaz, by zapobiec ucieczce zwłok – a był to Wielki Piątek. Gdyby Hitler wysłał żołnierzy, by strzegli grobu Bismarcka, reszta świata uznałaby to za najbardziej szalone ze wszystkich szaleństw. Gdyby Republika Francusa nakazała uzbrojonym pojazdom otoczyć grób Napoleona i zapieczętowała wejście kamieniem mamucim, świat obśmiałby Francję szyderczym śmiechem.

A jednak wówczas z całą powagą, po tym, jak Człowiek została sponiewierany szturchańcami, ukoronowany cierniem, ubiczowany tak, że ciało zwisało z Niego, jak karmazynowe wstęgi, obciążony ciężkim drzewem, które zmuszony był wlec przez ulice miasta pod górę, przybity do niego przez członków tego samego co on zawodu, a potem zawieszony na stalowych gwoździach przez trzy godziny, przebity włócznią, aż wypłynęła krew i woda, ogłoszony martwym i pogrzebany wraz ze stufuntowym ciężarem duszących wonności – po tym wszystkim kapłani i faryzeusze idą do rzymskiego namiestnika proszą o prawo opieczętowania grobu i postawienia straży.

Te środki ostrożności nigdy nie wydały się światu zabawne, choć w każdych innych okolicznościach obecność wyciągniętych mieczy i żołnierzy w stanie gotowości przed grobem zmarłego byłaby szczytem śmieszności. Myśliwi kurczący się ze strachu przed martwym lwem czy zoobiolodzy szczepiący się w sąsiedztwie martwego węża nie wydawaliby się tak głupi, jak widok mężczyzn stojących w gotowości do odparcia ataku człowieka zmarłego.

Ton głupoty odbiera tej scenie jeden fakt: Jego wrogowie rzeczywiście obawiali się, że On powstanie z martwych. Nazywali go "uzurpatorem" a jednak bali się, że nim nie jest; wołali by "zszedł z krzyża", na poły lękając się, że że to zrobi; wydrwiwali Jego proroctwo, że trzeciego dnia zmartwychwstanie, ale zapieczętowali wejście do grobu, ponieważ obawiali się, by istotnie nie powstał. (...)

Ta dziwna mieszanka sceptycyzmu i wiary usprawiedliwia niewiarygodnie przerażający widok żołnierzy ustawionych w bitewnym szyku przeciwko zmarłemu oraz  widok kamienia zatoczonego przeciwko człowiekowi podobnie jak i on bez życia.

To nie jest śmieszne; nie jest to nawet zabawne; jest to poważny dowód: gdy ludzie buntują się przeciw Boskości, najwyraźniej ogarnia ich niekomfortowe uczucie, że jednak Bóg jakimś sposobem może istnieć. Będą mieli pewność, że zabili Chrystusa, a jednak będą strzec Jego grobu. Świętując swoje zwycięstwo, wciąż mają oko na wroga; maszerując na ucztę weselną, wciąż słyszą odległe tony swego marsza pogrzebowego. Gdy wrogiem jest Bóg, ludzie nigdy nie mogą być pewni, że odnieśli zwycięstwo”.

(Abp. Fulton Sheen, "Siedem grzechów głównych", tłum. M. Figurna-Rogalińska, Poznań 2018, s. 125-128).