Właściwe rozumienie symbolu tęczy. PDF Drukuj Email
wtorek, 24 sierpnia 2021 11:06

 

Zdaje się, że dobie przejmowania przez neomarksistowską rewolucję kulturową licznych symboli i nadawania im zupełnie nowych znaczeń, mamy do czynienia z wypełnianiem się na naszych oczach proroczych słów G. Orwella zapisanych w „Roku 1984”: „My niszczymy słowa. Setkami, i to dzień w dzień. Redukujemy język, plewimy z niego wszystko, co zbędne”.

Wspomniana przez Orwella redukcja językowa nie ominęła tęczy Bożej, a dokładniej mówiąc łuku Bożego, który Pan Bóg położył na obłokach, o czym wspomina tekst z Księgi Rodzaju (Rdz 9). Nośny symbol rewolucji kulturowej jest czymś zgoła odmiennym, niż symbol wydarzenia wieńczącego biblijny potop. Jak wykażemy za moment biblijna symbolika tęczy jest czymś zgoła odmiennym niż tęcza zamieszczona na flagach środowisk LGBT.

Wspomniane symbole nie posiadają ze sobą żadnych punktów stycznych. Wręcz przeciwnie stoją do siebie w jawnej opozycji i posiadają zgoła odmienne znaczenie. O niniejszej kwestii, zgodnym głosem informowali bibliści katoliccy, protestanccy, prawosławni, a także biblijne szkoły rabinackie. Ważne w tej materii jest stanowisko Forum Żydów Polskich z 7 maja 2019r.,w którym jednoznacznie wyrażono dezaprobatę dla sześciokolorowej tęczy.

W tym miejscu chciałbym odwołać się do opinii specjalisty, jakim jest bez wątpienia ks. prof. Henryk Witczyk, kierownik Katedry Teologii Biblijnej Nowego Testamentu KUL. Ten ekspert w dziedzinie biblijnej zaznacza, że: „oryginalny tekst Księgi Rodzaju nie używa słowa „tęcza”, lecz słowa „łuk” (hebr. keszet) i to łuk o charakterze wojskowym, stosowany przez żołnierzy w starciu”. Wyjaśnił również, że „symbol łuku Bożego w postaci tęczy ma potrójną wymowę i jest związany z siedmioma regułami, które Bóg zawarł z Noem, czyli wszystkimi ludźmi”. W związku z tym zawarte przymierze „wymaga następujących postaw: zakaz mordowania ludzi, zakaz kradzieży, zakaz czczenia fałszywych Bogów, zakaz czynów niemoralnych seksualnie (zwłaszcza kazirodztwa i zoofilii), zakaz okrucieństwa wobec żyjących zwierząt oraz zakaz złorzeczenia Bogu. Siódma reguła stanowi nakaz ustanowienia sprawiedliwych i praworządnych sądów sądzących przestępstwa”.

Kolorystyka barw wpisanych we flagę środowisk LGBT nie nawiązuje w ogóle do fundamentalnej sfery sacrum związanej z religią. W swojej symbolice nie zawiera żadnej barwy, która nawiązuje do sfery sacrum, czy też jakiegokolwiek aspektu religijnego. Tym samym znajduje się ona poza obszarem religijnym, a więc profanum. Flagę środowisk LGBT zaprojektował w 1978 r. transwestyta Gilbert Baker Warto pamiętać, że wymyślona przez Bakera flaga, posiadała na początku osiem barw: jaskrawo różową, czerwoną, pomarańczową, żółtą, zieloną, turkusową, indygo, niebieską oraz fioletową Z biegiem czasu zrezygnowano z dwóch barw. W ten sposób zaistniała znana dziś sześciokolorowa flaga, z którą obnoszą się działacze i zwolennicy środowisk LGBT.

Przypomnijmy, że Baker, twórca symboliki tzw. flagi tęczowej LGBT twierdził jednoznacznie, że każdy z zamieszczonych na niej kolorów ma istotne znaczenie. Kolor jaskrawo różowy - symbolizuje seks, czerwień - życie, pomarańczowy - leczenie, żółty - światło słoneczne, zielony - naturę, turkusowy - sztukę, indygo  - odpowiada harmonii, natomiast kolor fioletowy - symbolizuje bliżej nieokreślonego ducha. Jak widać w zaproponowanej symbolice nie funkcjonuje żadne odniesienie do religijnej sfery sacrum, stanowiącej fundament religii. Są za to  istotne aspekty przynależne sferze profanum. W żadnym aspekcie nie można twierdzić o aspekcie religijnym tzw. tęczowej flagi, jak i samej tęczy, którą promuje środowisko LGBT.

Tęczowa flaga, którą stworzył Gilbert Baker, została użyta po raz pierwszy 25 czerwca 1978 r. podczas Parady Dnia Wolności Gejowskiej (Gay Freedom Day Parade) w San Francisco i miała symbolizować różnorodność społeczności lesbijsko-gejowskiej San Francisco. Chyba już nikt nie powinien mieć wątpliwości, że teza o biblijnym, bądź religijnym aspekcie tzw. tęczy LGBT wynikających z niej wartości, jest po prostu chybiona. Na co zresztą zwracało już uwagę wspomniane wyżej Forum Żydów Polskich w swoim komunikacie twierdząc wprost, że: „Argument, że sześciokolorowa tęcza symbolizująca ruch LGBT jest w jakiś sposób zgodna z symbolem biblijnego Przymierza (siedmiokolorową tęczą), jest kłamliwy lub - co najmniej - błędny. Te dwie tęcze, te dwa symbole pozostają w kulturowym konflikcie”.

Dokonany zarówno w roku 2019 r., jak i w bieżącym roku, podczas tzw. III marszu równości w Częstochowie, akt profanacji i publicznego znieważenia przedmiotu czci religijnej, dotyczący umieszczenia w aureoli Matki Bożej i Pana Jezusa, jest nie tylko kłamliwy i błędny, ale nastawiony na jawną prowokację z której wynika przemyślana taktyka „grania” na obrazę uczuć religijnych. 21 sierpnia 2021 r. działacze i aktywiści LGBT wspierani przez swych partyjnych lewicowych „wyznawców” Marksa, kolejny raz dali dowód, na to, że im bardziej fakty przeczą ich argumentacji, tym gorzej dla faktów.

Żyjąc w rzeczywistości, o której Orwell pisał, że wszystko rozmywa się jak we mgle. Nie można dopuścić do tego, by przeszłość sprytnie wymazywano, a o samym fakcie wymazywania zapomnieć do tego stopnia, by „kłamstwo stawało się prawdą”. Skończmy z iluzję tęczowa symbolika LGBT nie zawiera w sobie żadnej formy symboliki biblijnej. Jest ściśle powiązana z niereligijnym obszarem profanum. Dodatkowo zdaje się stanowić nie tylko profanację świętego dla katolików oblicza Czarnej Madonny, ale nosić wyraźne rysy antysemickie. W końcu umieszczono wartości ze sfery na wizerunku Żydówki, Maryi z Nazaretu, która jest przedstawicielką narodu żydowskiego, który na własnej skórze doświadczył już nieludzkiego przejawu nienawiści i antysemityzmu.

Może w końcu środowisko LGBT zaprzestanie profanowania wizerunku przedstawicielki narodu żydowskiego, Maryi z Nazaretu i zastanowi się nad tym, czy umieszczanie na obliczu Maryi i Jezusa, symboliki ze sfery profanum nie jest jedną z form odwoływania się do spuścizny ideologii, która naśmiewając się z innych, wyszydzała ich uczucia religijne, spłodziła dramat w postaci Holokaustu. Czy to będzie możliwe, w środowisk, które serwuje nam tzw. „C***o Maryjki”, lub nakleja wizerunek Maryi na toalety? Sądząc po ostatnim marszu równości w Częstochowie, po którym rozprowadzano antysemickie ulotki, godzące w wyznawców religii mojżeszowej, raczej nie.

Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej