I Niedziela Adwentu PDF Drukuj Email
niedziela, 01 grudnia 2013 15:39

W adhortacji apostolskiej "Evangelii gaudium" papież Franciszek pisze: "Każdy chrześcijanin i każda wspólnota winni rozeznać, jaką drogą powinni kroczyć zgodnie z wezwaniem Pana, jednak wszyscy jesteśmy zaproszeni do przyjęcia tego wezwania: wyjścia z własnej wygody i zdobycia się na odwagę, by dotrzeć na wszystkie peryferia świata potrzebujące światła Ewangelii (EG,20)."

Na początku roku liturgicznego, przez cztery niedziele adwentu, owemu wyjściu z własnej wygody, towarzyszyć będzie refleksja nad czytaniami mszalnymi autorstwa ks. Radosława Rychlika, którego członkowie Akcji Katolickiej mieli okazję  wysłuchać w czasie FORUM.
Dziękując autorowi za udostępnienie tekstu życzę członkom DIAK owocnych rozważań na I Niedzielę Adwentu

Artur Dąbrowski

1 Niedziela Adwentu A
Obudź się

- Jestem najlepszym strzelcem w okolicy – mawiał. – Teraz pan nauczy się celnie strzelać jak ja. Ustawiał ponownie puszkę na kamieniu, odchodził na tę samą odległość, wyciągał szalik z kieszeni i prosił, aby mu zawiązać oczy, po czym przykładał strzelbę do ramienia i strzelał  na ślepo.

- Trafiłem? – pytał, zdejmując z oczu opaskę.

- Oczywiście, że nie – odpowiadał mu świeżo upieczony myśliwy, zadowolony, że jego pyszałkowaty instruktor się ośmieszył. – Kula przeszła bardzo daleko od celu. Nie sądzę, by mógł mnie pan czegokolwiek nauczyć.

- Właśnie dałem panu najważniejszą lekcję życia – odpowiedział wtedy. – Ilekroć  zechce pan cos osiągnąć, musi pan mieć oczy szeroko otwarte i skupić się, żeby wiedzieć, czego dokładnie pan pragnie. Nikt nie trafi do celu z zamkniętymi oczami. (Paulo Coeltho, Demon i panna Prym).

Sen. Jaka to przyjemność. Jak często marzymy, aby skłonić głowę na poduszkę, zamknąć oczy, zasnąć i zapomnieć o całym świecie. Pozostawić za sobą wszelkie problemy, kłopoty, trudne decyzje. Odpocząć od codziennej bieganiny, hałasu, kłótni. Sen. Inna rzeczywistość, czasem koszmary, ale przede wszystkim upragnione marzenia o idealnym, szczęśliwym życiu. Niestety przychodzi brutalne przebudzenie i wracamy do codzienności. Ona nie jest taka słodka, nie jest wyśniona, daleko jej od ideału. Tak często wolelibyśmy trwać w błogim śnie niż stawić czoła życiu na jawie.