"Wywiad Naszego Dziennika" z dr. Arturem Dąbrowskim, rzecznikiem Akcji Katolickiej PDF Drukuj Email
środa, 18 kwietnia 2018 19:22

Rozmowa z dr. Arturem Dąbrowskim, rzecznikiem Akcji Katolickiej

Paulina Gajkowska

Projekt „Zatrzymaj aborcję” leży wciąż w Sejmie. Komisja Polityki Społecznej i Rodziny cały czas zwleka z procedowaniem projektu.

- Nie można przejść obojętnie obok 830 tysięcy podpisów pod projektem ratującym życie dzieci nienarodzonych. Przez gest złożenia podpisu tysiące ludzi wyraziło nadzieję na zmianę obowiązujących przepisów. My stoimy na stanowisku, że życie ludzkie w ogóle nie powinno podlegać żadnym dyskusjom. Wszyscy zaangażowani w zbiórkę podpisów wykonali bardzo ciężką, wspaniałą pracę. My jako Akcja Katolicka również zbieraliśmy podpisy w nadziei, że rząd Prawa i Sprawiedliwości będzie miał odwagę opowiedzieć się za życiem, że będzie miał odwagę opowiedzieć się za tą inicjatywą. Wielu posłów i senatorów deklarują, że powołują się na naukę Kościoła katolickiego. Jako rzecznik Akcji Katolickiej pragnę przypomnieć, że zadaniem katolika jest kierowanie się jednym sumieniem, zwłaszcza w tak ważnej kwestii jak obrona życia. Polityk katolik musi się kierować jednym sumieniem. Z niepokojem przyjęliśmy to, co działo się podczas posiedzenia Komisji Polityki Społecznej i Rodziny. Tylko jeden poseł Jan Klawiter, zresztą członek Akcji Katolickiej chciał podjąć pracę nad projektem. Dla niektórych być może nie jest to temat „nośny”, a być może dla niektórych kontrowersyjny. Życie jednak nie może podlegać dyskusji, ani żadnym kompromisom. To wartość nienegocjowalna.

Politycy PiS ruszą za chwilę do swoich okręgów wyborczych. Może stać się to okazją do tego, aby wszyscy zatroskani o przyszłość projektu Zatrzymaj aborcję nakłaniali posłów o jak najszybsze zajęcie się nim. Czy według Pana takie rozmowy mogą realnie wpłynąć na zmianę w postawie poszczególnych polityków?

- Myślę, że tak. Uważam, że pytania o „Zatrzymaj aborcję” powinny się pojawić na tych spotkaniach. Albo się opowiadamy za życiem, albo nie. Nie można być w tej zasadniczej kwestii „po środku”. Tak, jak mówił Robert Schumman: albo polityka będzie chrześcijańska, albo nie będzie jej wcale. Nie można obawiać się tego, że straci się popularność, że sondaże pójdą w dół. Osoby, które zaangażowały się w zbiórkę podpisów, nie liczyły na zbicie kapitału politycznego, nie kierowały się jakimś zyskiem, czy koniunkturą. Życie jest wartością samą w sobie, każdy człowiek ma prawo rozwijać się pod sercem swojej matki i ma prawo przyjść na świat. Pytanie o to, co dalej z ustawą, musi się pojawić na spotkaniach z wyborcami. My również do tego zachęcamy, aby rozmawiać z politykami i apelować o jak najpilniejsze prace nad projektem. Nasze społeczeństwo jest społeczeństwem, które w zdecydowanej części opowiada się za ochroną życia. Polityk musi mieć świadomość tego, że na spotkaniu wyborczym pytanie o ochronę życia może paść. Po drugie, nie może od niego uciekać, po trzecie nie może zwodzić, że są teraz ważniejsze sprawy. Co może być ważniejszego od życia, skoro osią polityki jest człowiek? Życie jest ważniejsze od słupków procentowych. Poza tym patrząc na wszystko co się teraz dzieje, rodzi się pytanie: jeśli nie teraz, to kiedy będzie właściwy moment, żeby zająć się ochroną życia?

Polacy są za życiem. Pokazują to dobitnie zarówno wielotysięczne marsze, jak i sondaże.

- Marsze pokazały, że Polacy uważają ochronę życie za priorytet. To była piękna manifestacja tego, że życie jest cudem. Politycy muszą wiedzieć, że głosy tych kilkudziesięciu tysięcy osób, które brały w nich udział, zadecydowały o tym, że konkretni posłowie są dziś w parlamencie. Życie ludzkie i jego obrona nie jest kwestią polityczną. Jest natomiast wartością, która prawnie powinna być chroniona.

Dziękuję za rozmowę.