W Myszkowie Mijaczowie Drukuj
środa, 05 grudnia 2007 01:00

Parafia Narodzenia NMP
w Myszkowie - Mijaczowie

Kiedy przeczytałam wstęp do Biuletynu Informacyjnego AK nr2(11) z listopada 2007r.,w którym ks. Jarosław Sroka opisuje najpierw architekturę i wymowę biblijną architektury Bazyliki św. Piotra w Rzymie, a potem przytacza stwierdzenie, że "naszym szczęściem jest być świadkiem i jednocześnie pomagać innym stać się świadkami" tak jak to robili Piotr, Paweł, Andrzej i Ananiasz, pomyślałam, że to trudne przesłanie i zadanie prawie nie do wykonania. Zastanawiałam się także czy to przesłanie wystarczająco wdrażamy w pracy naszego Oddziału AK. Zaczęłam szukać w pamięci takich przedsięwzięć i takich zachowań, które byłyby w zgodzie z tym właśnie przesłaniem. I na początku poczułam się bardzo przygnębiona, bo trudno było mi znaleźć coś wielkiego, coś znaczącego na miarę wielkości Bazyliki w Rzymie, na miarę Piotra, Pawła i całej naszej cudownej wiary. Ale po pewnym czasie pomyślałam, że z przygnębienia nic nie wynika, a może nawet nasze nieudolne starania podobają się Panu Bogu i mogą być przydatne? Przytoczę je nie po to, aby się chwalić i uspokoić swoje sumienie, myśląc, że nasza Akcja Katolicka w Myszkowie - Mijaczowie zrobiła tak wiele, ale po to, żeby zachęcić siebie i innych członków do dalszych poszukiwań i podejmowania wyzwań. To przecież nie jest tak, że daremne są nasze modlitwy, że Bóg ich nie słyszy, a ludzie nie dostrzegają.
Modlimy się każdego miesiąca na Mszy Św., jesteśmy zawsze w Kościele kiedy Parafia przeżywa wzniosłe chwile, czuwamy przy Żłóbku, przy Grobie Pańskim, odprawiamy Drogę Krzyżową, podejmujemy modlitwę w skupieniu przed Najświętszym Sakramentem, prosimy w różnych intencjach modląc się na Różańcu i przez Koronkę do Bożego Miłosierdzia, zawsze uczestniczymy w Rekolekcjach Parafialnych i tych wyjazdowych aby spotkać się z innymi członkami AK, poznać ich albo zaprzyjaźnić się z nimi, podejmujemy trud i radości licznych pielgrzymek.
To może niezbyt wiele w kontekście tysięcy ludzkich czynności, które podejmujemy dla własnej fizycznej egzystencji, ale przecież to małe krople drążą skałę.
Wiedząc o tym i mając to szczęście, że opiekują się nami księża tak mądrzy i tak dobrzy, staramy się wprowadzać dobrą atmosferę w Parafii i dlatego bez żadnej rywalizacji współpracujemy z Oddziałem Caritas, Rycerstwem Niepokalanej i innymi wspólnotami. Przez tę współpracę realizujemy się w innym wymiarze, do którego AK także pretenduje. Możemy być bliżej Maryi, modląc się wspólnie z Rycerstwem, albo też realizować zadania materialne dla innego człowieka. Od lat wspólnie z Caritas bierzemy udział w zbiórkach na bardzo różne cele, te wielkie jak Dzieło Nowego Tysiąclecia i te małe jak pomoc dla naszych Parafian, których spotkało nieszczęście. Te sumy w przeciągu roku i lat robią ogromne wrażenie. Myślę jednak, że nie jest to miejsce aby pisać o pieniądzach, bo choć są one tak istotne w obecnym świecie, nic by nie znaczyły, gdyby za cyframi nie kryły się ludzkie serca.
Przy całej pokorze i świadomości własnej niedoskonałości chcę jednak napisać o czymś co myślę nam się udało. 3 maja ubiegłego roku w rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja opracowaliśmy scenariusz uroczystości na cześć tego święta i zaprezentowaliśmy go przed wiernymi oraz władzami miasta i powiatu na niedzielnej Mszy Św. I może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie to, że razem z nami występowała młodzież z naszego gimnazjum. My mówiliśmy o patriotyźmie, o obronie katolicyzmu, a oni to przyjmowali aktywnie uczestnicząc w całym przedsięwzięciu (i tu podziękowanie dla ks. Daniela Kusa). Taka współpraca musi pozostawić jakiś ślad w młodych umysłach.
I jeszcze coś co jest zasługą naszego ks. Proboszcza prałata Jana Batorskiego, który nawiązał współpracę z Polakami na Białorusi. Gościliśmy ich w naszej Parafii i w naszych domach.
3 maja 2008r. razem z nimi modliliśmy się i demonstrowaliśmy fakt, że jesteśmy Chrześcijaninami, Polakami, że człowiek z człowiekiem może się porozumieć i wspierać wzajemnie.
Staraliśmy się wyjść poza Parafię, aby pokazać dobro drzemiące w człowieku.
"Naszym szczęściem jest być świadkiem i jednocześnie pomagać innym stać się świadkami." Dlatego myślę, że trzeba modlić się i ciągle pracować nad sobą, abyśmy jako słudzy niegodni dobrze wykonywali swoją służbę, tak byśmy szerzyli Boże Królestwo, a inni mogli zobaczyć, że jesteśmy uczniami Chrystusa.


Grażyna Wróblewska – Ludwig