Przemodelowanie myślenia PDF Drukuj Email
czwartek, 14 października 2021 23:43

 

 

„Myślenie nie jest łatwe, ale można się do niego przyzwyczaić”, mawiał Kubuś Puchatek. Obserwując współczesną rzeczywistość, można z całą pewnością stwierdzić, że nie straciło ono nic na swej aktualności". Kiedy przyzwyczaimy się do myślenia , wówczas odkryjemy to, co trafnie opisał ks. prof. Michał Heller twierdząc, że "myślenie jest ludzkim przeznaczeniem".
Niestety w programie tzw. „teorii krytycznej” niemieckiego neomarksisty Maxa Horkheimera aż nadto przejrzyście wyeksponowano opinię o tym, że tradycyjnie rozumiana kultura dąży do barbarzyństwa. Dlatego Horkheimer rzuca ludzkości skonstruowane przez siebie „koło ratunkowe” w postaci „teorii krytycznej”, sugerując, że człowiek wyzwala się z krępujących go układów społecznych poprzez uznanie prymatu działania nad myśleniem.
Zasadniczym zadaniem „teorii krytycznej” jest przemodelowanie społeczeństwa za pomocą nachalnej krytyki tego, co istnieje. W swej publikacji „Teoria tradycyjna a teoria krytyczna”, Horkheimer twierdził, że „teoria krytyczna” stanowi uzasadnioną krytykę tego, co istnieje i stanowi formę walki z zastanym porządkiem społecznym i kulturowym. Oczywiście obszary, kierunki tej walki wytycza, określa sama teoria.
W takim stanie rzeczy nie ma miejsca na naprawianie starego systemu opartego na tradycyjnych wartościach. Ponadto, sama „teoria krytyczna” rości sobie prawo do stawania się narzędziem uwalniania każdej grupy społecznej, która czuje się zniewolona lub wyalienowana na obszarze kultury. Sam odbiorca tego wyzwolenia nie jest precyzyjnie określony. Przeważnie są to różnorodne mniejszości, których aksjologia stoi w jawnej opozycji do wartości, które utrzymują przy życiu tradycyjne, chrześcijańskie wartości.
Realizacja takiego stanu rzeczy wymaga kluczowej kwestii - przebudowania, czy też przemodelowania sposobu myślenia społeczeństwa. Nie bez powodu w obecnej dobie mamy do czynienia z eliminacją racjonalnych form postrzegania rzeczywistości, na rzecz subiektywnej emocjonalności. Ważniejsze od tego, co obiektywnie myślę i rozumiem, staje się to, co subiektywnie odczuwam w danej chwili.
W tym subiektywizmie uczuć zawarte jest coś niepokojącego. Otóż, w świecie, który fundują nam „wyznawcy” marksizmu kulturowego sytuacja człowieka, delikatnie mówiąc, staje się nieco dramatyczna. Oczywiście nie tylko ze względu na to, że w każdej mutacji Marksa kładzie się nacisk na materializm wieszczący wszem i wobec, że: „nie ma nic, poza tu i teraz” . Nie chodzi również o to, że w każdej mutacji kulturowej marksizmu brakuje odniesień do rzeczywistości nadprzyrodzonej. Tutaj chodzi o kluczową dla kwestii życia społecznego sferę faktów, które w procesie poznawania prawdy, według piewców rewolucji kulturowej, nie odgrywają żadnego znaczenia.
Człowiek w opinii twórców rewolucji kulturowej ma być przede wszystkim szczęśliwy we wszelkich możliwych konstelacjach. Każdy śmiałek, który spróbowałby podważyć zasadność funkcjonowania ukierunkowanego na szczęście społeczeństwa jest natychmiast pacyfikowany. Zauważmy, że już G. Orwell przestrzegał, że „jeżeli czyjeś poglądy godzą zdecydowanie w obowiązującą ideologię, niemal zawsze stają się one przedmiotem nieuczciwej krytyki i nagonki, już to na łamach prasy popularnej, już to w poważnych periodykach”.
Może warto w momencie podnoszenia szczęścia do rangi najważniejszego ze społecznych dogmatów zastanowić się nad tym, na jakich wartościach budować przyszłość ludzkości. W tej materii warto pamiętać o podpowiedzi, której dawno temu udzielił nam Carl Friedrich von Weizsäcker, twierdząc, że: „na dłuższą metę rozwijać się może jedynie społeczeństwo zorientowane nie na szczęście, lecz na prawdę”.
Dr Artur Dąbrowski, prezes DIAK