Dzień spotkania z tymi, którzy odeszli…. PDF Drukuj Email
poniedziałek, 01 listopada 2021 10:59



Kiedy przybywamy na cmentarz w okresie uroczystości Wszystkich Świętych i w Dnia Zadusznego uświadamiamy sobie aż nadto, że cmentarz, miejsce kojarzone ze śmiercią i kresem ludzkiego życia, zaczyna w rzeczywistości tętnić życiem. Stając nad grobami bliskich nam osób, czujemy, że - „całym naszym istnieniem jesteśmy wplątani w tą walkę – walkę życia ze śmiercią” (J.Tischner). W tym zmaganiu się życia ze śmiercią, napotykamy grób, który nas, ludzi żyjących, przekonuje o tym, że zbyt wiele rzeczy z tego świata, na drugą stronę nie zabierzemy.

Uwikłanie się człowieka w walkę ze śmiercią zawiera w sobie dwa przeciwstawne kierunki - nadzieję i rozpacz. To od nas w głównej mierze zależy, jaki wybierzemy kierunek. Warto mimo wszystko pamiętać o tym, że śmierć pozostaje dla nas „największym, jakie znamy, doświadczeniem samotności”. Mimo wszystko, z biegiem czasu pustka, dzięki obecności życzliwych ludzi, zaczyna przeradzać się w nadzieję, która utwierdza nas w  przekonaniu, że my również poprzez śmierć, przejdziemy do życia, w którym na nowo pochwycimy ręce tych, którzy przez szereg byli dla nas oparciem.

W perspektywie nadziei również grób nabiera zupełnie innego znaczenia. Coraz bardziej przekonujemy się o tym, że i my, podobnie jak dopalający się na grobie znicz, po prostu zgaśniemy. Nie będzie nas. I wówczas innym, mówiąc językiem ks. Twardowskiego, pozostanie po nas ta cisza -„całkiem nieznośna jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy, kiedy myślimy o kimś zostając bez niego”. I dalej, kolejne pokolenia ludzi, świadomie, bądź nie, całym swym istnieniem wplątane będą w tą walkę życia ze śmiercią, dalej będą kroczyć rozpięte między bólem i nadzieją.

Spotkanie z tymi, których pośród nas już nie ma, rodzi w naszym sercu wiele wspomnień i pragnień. W gruncie rzeczy ta cicha refleksja, która przeradza się w zdumienie, przekonuje nas o tym, że tak na serio „kochamy wciąż za mało i stale za późno”.

Warto kolejny raz wyciągnąć lekcję z tego trudnego miejsca, gdzie śmierć i nadzieja spotykają się z życiem, by uczynić coś, by pozostawić po sobie trwały ślad, który przetrwa w pamięci potomnych. Chyba warto iść przez życie tak, aby ślady naszych stóp przetrwały nas. I może nareszcie w tym kroczeniu do kresu życia, warto przestać wypisywać na nagrobkach kolejną sentencję typu: „śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą” i zacząć autentycznie, szczerze kochać i żyć, zanim „zostaną po nas buty i telefon głuchy”. I w tej materii "nie bądź pewny że masz czas, bo pewność niepewna".

Dr Artur Dąbrowski, prezes Akcji Katolickiej Archidiecezji Częstochowskiej