Polecamy dzisiejszy Nasz Dziennik, a w nim wywiad z prezesem DIAK. PDF Drukuj Email
czwartek, 30 grudnia 2021 21:55

 

 

Odnosząc się do niecnej propozycji, którą niemieckiemu społeczeństwu oferują partie lewicowe – SPD, Zieloni i FDP, można odnieść wrażenie, że za naszą zachodnią granicą kończy się proces demokracji, a zaczyna dyktat neomarksizmu i jego jak mawiał Roger Scruton „dogmatów”, z którymi się nie dyskutuje. Zwróćmy uwagę na fakt, że zapowiedziana kwestia likwidacji paragrafu 219a Kodeksu karnego, wprowadzenie zakazu akcji modlitewnych i oferujących pomoc dla kobiet w ciąży pod placówkami aborcyjnymi, godzi wprost w fundamentalne prawa człowieka, jakim jest prawo do zgromadzeń. Zauważmy, że za karaniem lekarzy i ludzi, którzy udzielają materialnego, duchowego oraz medycznego wsparcia pod klinkami aborcyjnymi, okrada się z należnych ich praw i zastawia sidła w postaci kar.

Jedną decyzją uderza się nie tylko w nienarodzone dzieci, ale jednocześnie pozbawia katolików należnych im praw do wolności myśli, wolności sumienia i religii, wolności wypowiedzi i informacji, czy wspomnianej już wolności do gromadzenia się. Czy to jeszcze jest demokracja? A może to już zakamuflowana forma totalitaryzmu, który godzi w międzynarodowe i europejskie prawa człowieka? Zadziwia fakt, że za takimi postulatami stoi człowiek reprezentujący prawo. Minister sprawiedliwości Niemiec, Marco Buschmann, zamiast stać na straży wartości i promocji życia, realizuje dyktat neomarksizmu i to w dobie postępującego w Niemczech, jak i w całej Europie procesu starzenia się społeczeństwa.

Współczuję niemieckiemu społeczeństwu, że nawet Ministerstwo Rodziny nie jest wolne od „poprawności politycznej” i mody na promowanie aborcji. Tak oceniam stanowisko minister rodziny, Anne Spiegel z partii Zielonych, która publicznie twierdzi, że funkcjonowanie w obecnych czasach paragrafu 219a Kodeksu karnego, stygmatyzuje kobiety i penalizuje lekarzy.

Jak widać w Niemczech coraz trudniej będzie mówić o życiu, gromadzić się w obronie życia. Z pewnością dużo łatwiej będzie zorganizować paradę równości, na której utrwalać się będzie pozbawione moralności wzorce. Tutaj z pewnością niemieckiej lewicy nie przyjdzie nawet na myśl interwencja o zakazie epatowania niemoralną propagandą.

W sprawie ochrony życia kibicuję Niemcom.